Znalezienie właściwych słów we właściwym czasie – Zaawansowane planowanie opieki z wyprzedzeniem

Kiedy umarła pani C., byłam smutna, ale nie zaskoczona. Poznałem ją 4 lata wcześniej, kiedy byłem stażystą i ona była pierwszą pacjentką, która określiła mnie mianem mojego lekarza . Z entuzjazmem zrobiła to, prosząc szpitalne oddziały medyczne, które często troszczyły się o nią, podejmując każdą decyzję przeze mnie. Jako stażysta i biorąc pod uwagę jej złożone potrzeby, uznałem te prośby za absurdalne i przytłaczające. W wieku 65 lat pani C., paląca całe życie, chorowała na chorobę wieńcową, migotanie przedsionków, cukrzycę i przewlekłą obturacyjną chorobę płuc (POChP) powikłaną nadciśnieniem płucnym. W czasie, kiedy ją znałem, była hospitalizowana co najmniej co 3 miesiące z powodu komplikacji jednego lub drugiego z jej przewlekłych stanów. Jedyną rzeczą, której nienawidziła bardziej niż szpital, była panika wywołana niekontrolowaną dusznością, bólem w klatce piersiowej lub palpitacją – paniką, która doprowadziła ją do wybrania numeru 911. Kiedy przyszła do kliniki, aby kontynuować leczenie, powiedziała mi, że nigdy nie chciałem wracać. Sprawdziłbym, żeby upewnić się, że zrozumiała zmiany w jej leczeniu. Zapyta o moją rodzinę. Prosiłbym ją, żeby rzuciła palenie. Gruba Latynoska, zawsze wykrzykiwała Kocham cię , kiedy wychodziłem z pokoju. Pamiętam, że kardiolog pani C., który był tak blisko niej jak ja, powiedział mi, że niepokoi się, że może nie przeżyć kolejnego roku: jej arytmia stała się trudniejsza do kontrolowania. Nie miała żadnej wcześniejszej dyrektywy. Zasugerował, żebym z nią porozmawiał, a ja powiedziałem, że spróbuję znaleźć dobry czas. Nigdy nie zrobiłem.
Kilka miesięcy później, jako nowo mianowany, wróciłem z wakacji na e-mail z informacją o śmierci pani C. Zmarła na oddziale intensywnej terapii po nieudanej próbie resuscytacji krążeniowo-oddechowej. Jestem prawie pewien, że nie tego by chciała, ale nie mogłem powiedzieć tego na pewno. Wpatrywałem się w ekran komputera, czując ciężar utraty straconej okazji i poczucie głębokiego rozczarowania. Czułem, że zawiodłem jednego z moich pierwszych i ulubionych pacjentów.
Odkąd zostanę opiekunem paliatywnym kilka lat później, wiele razy myślałem o pani C. i konsekwencjach bezczynności mojej i innych. A te stracone okazje stały się tematem rozmów krajowych. We wrześniu ubiegłego roku Instytut Medycyny (IOM) opublikował raport zatytułowany Dying in America , w którym zaleca środki mające na celu poprawę opieki na zakończenie życia poprzez, między innymi, lepsze planowanie opieki (ACP) .1 W szczególności zaleca opracowanie standardów komunikacji klinicystyczno-cierpliwej i planowania opieki z wyprzedzeniem, które są mierzalne, możliwe do wykonania i oparte na dowodach oraz że standardy te są powiązane przez płatników i stowarzyszenia zawodowe z refundacją, licencjonowaniem i uwierzytelnianiem (patrz artykuł Perspective autorstwa Pizzo i Walker, strony 595-598).
Jeśli promowanie dyskusji ACP było tak proste, jak prosić lub płacić lekarzom za ich posiadanie, śmierć w Ameryce mogła nie być konieczna. Dyskusje te są trudne i z wielu powodów: postrzegana trudność prognozowania, niepewność co do tego, jak najlepiej komunikować się z pacjentami i rodzinami o różnych potrzebach komunikacyjnych, oraz niedostateczny czas na ich uzyskanie – nie wspominając już o niepokojących emocjach, które mówią o śmierci dla obu pacjenci i lekarze.2 Podczas naszej edukacji medycznej dyskusje na temat opieki po zakończeniu życia otrzymują minimalną, jeśli w ogóle, uwagę.
W odpowiedzi na niedociągnięcia w komunikacji lekarskiej na temat preferencji dotyczących końca życia, decydenci polityczni, rzecznicy pacjentów i płatnicy starali się wyprowadzić ACP z rąk lekarzy, od kliniki przez telefon do stołu obiadowego.
[patrz też: anestezjolog po angielsku, szpital sucha beskidzka rejestracja, szpital sucha beskidzka rejestracja a ciąża vitro ]

Tags: , ,

Comments are closed.

Powiązane tematy z artykułem: anestezjolog po angielsku przychodnia medicus szpital sucha beskidzka rejestracja